Aleksandra Cole

Zielony Moment

Browsing Category:

Zielone zakątki świata

Pewne niedzielne popołudnie

Mieszkanie w górach ma swoje plusy. Wystarczy  wystawić nos za drzwi i naszym oczom ukazują się wspaniałe widoki. To dla nich niektórzy są w stanie przeorganizować wszystko, zostawić miejskie wygody i zacząć coś nowego, nie walcząc z przyrodą tylko się jej poddając. W pełni takie podejście rozumiem, choć na początku góry wzbudzały moje przerażenie i strach, dzisiaj umiem docenić ich niesamowite piękno.

Miejsc na spacery jest tu całe mnóstwo. Mamy kilka takich naszych, wyjątkowych.

A na czerwcowej łące tyle się dzieje. Trawy jeszcze nie skoszone, lekko falują, ruszane wiatrem jak kolorowe puszyste morze.

IMG_6346[1]

Na naszej łące rośnie dużo Firletki poszarpanej ( Lychnis flos-cuculi), oznacza to, że jest ona wilgotna.

IMG_6352[1]

A oto kolejny dowód: na obrzeżu, w miejscu jeszcze bardziej podmokłym znaleźliśmy coś naprawdę szczególnego.

IMG_6364[1]

Storczyk plamisty Dactylorhiza maculata, do 2014 roku podlegał ścisłej ochronie gatunkowej.  Na szczęście zaczął występować częściej, stąd dodano go do grupy roślin objętych częściową ochroną. Oznacza to, że do jego pozyskiwania potrzebna jest zgoda regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Biedaczek ma problemy przez osuszanie terenów podmokłych, meliorację rzek, wycinanie lasów łęgowych trudno mu znaleźć miejsce do życia. Jeszcze jedno o nim, ma kwiaty zwodnicze tzn. kształtem przypominające kwiaty roślin owadopylnych pełnych nektaru, tymczasem są one puste a jego rozwój zależy od zaprzyjaźnionych grzybów.

Zabraliśmy fragment łąki ze sobą, oczywiście bez storczyka.

IMG_6380[1]

IMG_4913

Dekoracje roślinne z Chelsea

Jak sprawić, by prezentowane towary przyciągały wzrok, jak nadać blasku stoisku, tak by nie pozostało niezauważone wśród 1000 innych wiedzą dekoratorzy z Chelsea Flower Show międzynarodowej wystawy kwiatowej odbywającej się co roku w Londynie. Sława i prestiż tej imprezy zobowiązują, dlatego można tam znaleźć prawdziwe, dekoratorskie perełki.

Fotografowanie nie jest łatwe na tej imprezie, wiąże się bowiem z przeciskaniem się przez tłumy i wyczekiwaniem na odpowiedni moment do pstryknięcia zdjęcia, tak by nie było na nim czyjejś nogi, torebki, itp. Można zapomnieć o dobieraniu odpowiedniego kąta, kadrowaniu czy ustawianiu światła (co gdzieniegdzie widać na zdjęciach), mimo tego chciałabym podzielić się tym co mnie urzekło.

Czasem pojemnik to tylko dodatek, to co nas przyciąga to rośliny, a w niektórych kompozycjach jest on głównym bohaterem, co widać na zdjęciach poniżej.

IMG_5295

IMG_5214

W kompozycji poniżej to rośliny stanowią główny element. Duże liście brunery pięknie kontrastują z wąskimi źdźbłami kostrzewy, wszystko w chłodnej tonacji.

IMG_5157

IMG_4985

Do uzyskania zamierzonego efektu, można użyć starego roweru, czemu nie.

IMG_4982

IMG_4981

Poniżej klasyka kompozycji znanych nam z balkonów przy niej chciałam pokazać, że można połączyć pelargonie stojącą ze zwisającą, do tego trochę bacopy, kocanek włochatych i gotowe.

IMG_4947

IMG_4943

IMG_4940

To też jest kompozycja na jednym ze stoisk – mini skalniaczek, pomysłowe.

IMG_4932

IMG_4930

IMG_4927

Ciekawe połączenie petunii z tiarellą.

IMG_4926

IMG_4916

  • IMG_4735
  • IMG_4714
  • IMG_4704
  • IMG_4698
  • IMG_4693
  • IMG_4696
  • IMG_4689
  • IMG_4674
  • IMG_4655

Keukenhof – najpiękniejszy wiosenny ogród na świecie

Przez 8 tygodni w roku w małej miejscowości, niedaleko Amsterdamu odbywa się niezwykłe wiosenne święto. Rozkwita i zalewa zwiedzających ferią barw ponad 7 milionów cebulek kwiatowych. Wszystko ma miejsce w historycznym 32- hektarowym parku, z przepięknymi starymi drzewami i malowniczymi kanałami wodnymi.

Sama nazwa Keukenhof oznacza “ogród kuchenny” i odnosi się do 15 wieku, kiedy to hrabina Jakobina Bawarska pozyskiwała owoce i warzywa do swojej posiadłości w Teylingen ze znajdujących się tu w tym czasie lasów i wydm. Po śmierci hrabiny (1436) posiadłość przechodziła z rąk do rąk. Jednymi z właścicieli byli Baron i Baronowa Van Pallandt, którzy zdecydowali o utworzeniu na terenie posiadłości ogrodu w modnym ówcześnie stylu angielskim. O pomoc poproszono architekta krajobrazu Zochera, który miał już w swoim dorobku sławne realizacje m.in Vondelpark w Amsterdamie oraz ogrody pałacu Soestdijk. Utworzony przez niego w 1857 roku park do dziś stanowi kanwę pięknego dzieła jakim są wiosenne kompozycje kwiatowe.

W 1949 roku grupa 20 producentów i eksporterów cebul wysunęła propozycję wykorzystania parku do stworzenia stałej wystawy roślin cebulowych. Od 1950 roku, kiedy park otworzył pierwszy raz bramy dla publiczności aż do dzisiaj wystawy cieszą się niesłabnącą popularnością. Blisko 50 milionów ludzi obejrzało je od tego czasu. Corocznie jest to 800 000 ze wszystkich stron świata.

Park ma 30 ogrodników, którzy każdego roku sadzą cebulki w specjalnie wydzielonych miejscach. Na koniec sezonu wszystko łącznie z trawą jest wykopywane przeprojektowywane i jesienią cykl zaczyna się od nowa, co roku więc wystawa ma nowy świeży wygląd.

Ogrodnicy z Keukenhof stosują świetną metodę sadzenia cebul tak aby kwitły nieprzerwanie przez kilka tygodni. Nazywa się ona Metodą Lazanii (Lasagne Planting) jeszcze o tym napiszę, bliżej jesieni, jak będziemy już mieli dostępne cebulki w sklepach.

Oprócz pięknych inspirujących zestawień roślinnych w parku znajdują się też hale wystawowe, gdzie swoje osiągnięcia prezentują holenderscy hodowcy nie tylko tulipanów, narcyzów i hiacyntów ale także lilii, storczyków, anturium, bromelii.

Raz w roku odbywa się też parada kwiatowa, tzn. ulicami miasta przejeżdża kolumna potężnych konstrukcji w różnych kształtach przystrojonych tonami kwiatów. Są to zazwyczaj jakieś  motywy kojarzące się z Holandią, ale nie tylko. W tym roku pogoda nie dopisała było deszczowo i mgliście co widać na zdjęciu poniżej ale i tak zrobiły na nas wrażenie wielkie wiatraki z łódką, kareta z końmi, czy śmieszny żonkilowy dinozaur.

Nasze wrażenia z Keukenhof: cudny park, piękne kompozycje, bezcenna możliwość podziwiania historycznych odmian, 1 dzień to za mało żeby wszystko zobaczyć, baardzoo dużo ludzi, tak że trudno się poruszać.

Zdecydowanie warto tam być, chociaż raz.

 

 

  • IMG_4740
  • IMG_4742
  • IMG_4737

Historia tulipanów

W kwietniu razem z podróżnikami z grupy Trzask (trzask.pl) odwiedziliśmy Holandię. Najbardziej interesowało nas miasto Rotterdam ze sławnymi najwyższymi wiatrakami oraz jeden z najpiękniejszych wiosennych ogrodów na świecie Keukenhof. Sama podróż była ciekawa:) Po drodze zepsuł nam się samochód i jeszcze kilka innych przygód mieliśmy ale dotarliśmy do celu.

Jak to było z tym tulipanem….

Mimo tego, że tulipany kojarzą nam się z Holandią, przebyły one daleką drogę zanim tam  trafiły. Tak jak wiele innych wyjątkowych roślin pochodzą z gór. Pierwsze egzemplarze zostały odkryte w Himalajach w paśmie Tian Shan. W XI wieku Turcy Seldżuccy zachwyceni urokiem nowego kwiatu zawieźli go do Turcji. W tamtejszej kulturze przyjął się bardzo dobrze i do dziś jest bardzo popularny. Sułtani organizowali tulipanowe przyjęcia na wiosnę, a najbardziej niezwykłe egzemplarze były ilustrowane w specjalnych księgach. Motyw tulipanowy pojawiał się też na płytkach i różnych przedmiotach gospodarstwa domowego. Za pośrednictwem  austriackiego ambasadora w Turcji tulipany znalazły się w Europie, gdzie wzbudziły zainteresowanie botaników takich jak Rembert Dodoens czy Karol Clusius. Szczególnie ten drugi wniósł wielki wkład w popularyzowanie tej rośliny. Powstało wiele ilustrowanych dzieł opisujących podstawowe odmiany i zasady uprawy. Początkowo sadził je w ogrodach austriackiego dworu. W 1560 roku pierwsze egzemplarze rosły już w Antwerpii i Mechelen. W 1593 roku Karol Clusius objął posadę Hortus Prefectus – Dyrektora Ogrodu Botanicznego w Lejdzie dokąd przywiózł cebulki tulipanów.

Sława tulipanów stopniowo rosła aż na początku XVII wieku  stały się one najbardziej pożądanymi roślinami. Ze względu na wolną reprodukcję podaż nie była w stanie zaspokoić zapotrzebowania, co zaowocowało szybkim wzrostem cen. Kupujący licytowali się sumami, jakie byli w stanie dać za upragnione odmiany i tak tulipanowa mania ogarnęła Europę. Największe rozmiary przybrała ona między 1634 – 1637 kiedy za jedną cebulkę można było kupić kamienicę w Amsterdamie. Najbardziej poszukiwane były egzemplarze z mozaikowym wzorem, przyczyną którego jak się okazało dopiero w 1931, jest wirus roznoszony przez mszyce.

A jak to jest dzisiaj….

Holandia jest największym graczem na rynku cebul tulipanowych z powierzchnią upraw 10 000 ha. Rocznie produkuje się tam 4.2 biliony cebul z których prawie połowa jest eksportowana za granicę. Druga połowa zostaje w Holandii i jest używana jako kwiaty cięte. Corocznie prawie 100 nowych odmian jest wypuszczanych na rynek.

Wenecja – zieleń w mieście wody

Założone w 452 roku  przez uciekinierów miasto- państwo,  potęga handlowa XIV wieku w basenie Morza Śródziemnego, a  obecnie miejsce sztuki i architektury jest jedną z najczęściej odwiedzanych przez turystów z całego świata atrakcji. Rocznie około 20 mln ludzi podziwia piękne kamieniczki bogatych Wenecjan, płynie kanałami, zwiedza kościoły i mosty.

Wenecja jest niesamowitym miejscem i zdecydowanie wartym zobaczenia, dlatego tłumy mnie nie dziwią, choć bardzo utrudniają przemieszczanie się i są przyczyną poważnych problemów, z którymi zmaga się miasto.

Chyba zgodzicie się ze mną, że w miejscu gdzie o każdy skrawek ziemi toczy się walka z morzem nie będziemy oczekiwać przestrzennych wielkopowierzchniowych założeń ogrodowych. Każdy, kto ma podstawową wiedzę ogólną nie spodziewa się też jakichś nowoczesnych rozwiązań, bo mamy do czynienia z miejscem iście zabytkowym i wszelkie nowinki byłyby zaburzeniem harmonii, stylu i klimatu tego miejsca. Tak jak już pisałam utwierdzam się w przekonaniu, że potrzebujemy zielonych akcentów w naszym krajobrazie, dlatego nawet na tak ograniczonej przestrzeni ludzie potrafią mieć małe ogródki choćby na balkonie.

IMG_1612

IMG_1568

IMG_1725

Rośliny, które występują najczęściej to surfinie, pelargonie, psianka, ale pojawiają się też zioła jak rozmaryn czy  kocanki, nawet rozchodniki sobie radzą, a niekiedy spotkamy też pnącza wijące się po starych poręczach. W połączeniu z historyczną architekturą i wodą płynącą dołem tworzą one piękny romantyczny obrazek.

IMG_1765

IMG_1722

IMG_1570

Na zdjęciu powyżej oprócz wspomnianych już roślin mamy jeszcze cudne sundaville.

IMG_1789

Ukwiecone balkony to nie wszystko, co miasto ma nam do zaoferowania w temacie zieleni. W Wenecji znajdziemy też ograniczone murami, na których przewieszają się róże i zaopatrzone w piękne zdobione bramy ogrody miejskich notabli. Mimo wyglądających zapraszająco przez kraty kwitnących oleandrów ogrody pozostają zamknięte dla turystów (nic dziwnego, każdy chciałby trochę prywatności w tak zatłoczonym mieście). Pozostały one nietknięte przez setki lat, świadkowie historii uwiecznieni w krajobrazie laguny.

IMG_1608

Częstą rośliną jest wisteria, Wenecjanie bardzo ją lubią, może dlatego, że szybko rośnie, przepięknie kwitnie i jest bardzo romantyczna w swoich kształtach.

IMG_1766

IMG_1757

IMG_1737
Zajrzeć za masywne bramy udaje się niewielu, jednak są i tacy których spotkało to wyróżnienie. Jednym z nich jest autor książki Verdant Venice, Tudy Sammartini. Przedstawia w niej fascynujące obrazy z ukrytych, niezmienionych przez lata przestrzeni otaczających najpiękniejsze weneckie rezydencje. Polecam tę pozycję.

verdantvenice